25 Stycznia 2020

Dariusz Tomczak
Siła Słowa

25 Stycznia 2020

Podziel się z innymi

Polski

Pewnego dnia, wczesnym porankiem
Miłość swym śpiewem czas umilała
Do wybrańców radosnych serc, cicho wpływała
Lecz niesłyszalną wciąż była, dla jeszcze zbyt wielu…

Pewnego dnia, wczesnym popołudniem
Miłość swym blaskiem dzień rozjaśniała
Dla wybrańców światła, zielenią promieniała
Lecz w ciemności pogrążonych, wciąż jeszcze zbyt wielu…

Pewnego dnia, kiedy zmrok zapadał
Miłość swym ciepłem ciała ogrzewała
Tym wybrańcom ognia, zmysły rozpalała
Lecz w chłodzie swego wnętrza, wciąż jeszcze zbyt wielu…

Pewnego dnia, późnym już wieczorem
Miłość swym jestestwem pustkę wypełniała
Dla wybrańców współistnienia, towarzyszką była
Lecz w serc samotności, wciąż jeszcze zbyt wielu…

Pewnej nocy, przed jutrzenką śliczną
Miłość swe ramiona szerzej otworzyła
Dla wybrańców Świadomości, bramy nieba uchyliła
Lecz w letargu hipnotycznym, wciąż jeszcze zbyt wielu….

русский

Одного дня, ранним утром
Любовь своим пением время умиляла
К тем кто избрал радостные сердца, тихо взывала
Но неслышна все же была, для еще слишком многих…

Одного дня, сразу после полудня
Любовь своим светом день проясняла
Избравших свет, зеленью облучала
Но в темноту погруженных, их все еще слишком много…

Одного дня, когда темнота сгущалась
Любовь своим теплом тела согревала
Тем кто избрал огонь, чувства разжигала
Но в прохладе собственной внутрянки, их все еще слишком много…

Одного дня, поздним уже вечером
Любовь своим существом пустоту заполняла
Для избранников сосуществованья, спутницей была
Но в сердцах одиночества, их все еще слишком много…

Однажды ночью, перед рассветом прекрасным
Любовь свои объятия шире раскрыла
Для тех кто избрал Сознание, врата небес открыла
Но в гипнотической летаргии, их все еще слишком много….

ENGLISH

One day, on an early morning
Love was amusing us with her singing
Flowed quietly into the chosen ones’ joyous hearts
But still for too many she was unhearable…

One day, in an early afternoon
Love was illuminating the day with her light
For the chosen ones of the light she was shining green
But those lost in the darkness were still too many…

One day as the dusk fell
Love was warming the bodies up
The chosen ones’ senses set on fire
But still too many left in the coldness of their heart…

One day, on a late evening
Love was filling up the space with her being
She was a company for the chosen ones of co-existence
But still too many left in the loneliness of their heart…

One night, before the pretty daybreak
Love opened up her arms even wider
For the chosen of Consciousness she opened the gates of heaven
But still too many left in the hypnotic lethargy…

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top